6/30/2015

Pędzle sense&body czyli nie taka tanioszka jak ją zapamietałam :)

Krąży przysłowie, że głupi ma szczęście. Nie mogę temu zaprzeczyć :D
Długo marzył mi się duofiber. I tak sobie chodzę po Hebe i patrzę, że za 12zł mogę spełnić swoje marzenie. Jak myślicie, długo się zastanawiałam? ;) To był mój początek przygody z tą marka pędzli.
Późniejszy kontakt załapałam z nimi w Auchan gdzie po oczach biły żółte metki a na nich ceny nieprzekraczające 10zł... Co prawda biało-perłowe rączki spodobały mi się, za to ta cyrkonia na środku budziła przerażenie. Pierwsza myśl, to że po 2 tygodniach odpadnie i zaginie bez śladu. Mija ponad pół roku a z pędzlami kompletnie nic się nie stało. Tym sposobem jestem szczęśliwą posiadaczką tych oto trzech sztuk:
Jako, że większy ma pierwszeństwo to zaczniemy od niego. Jest to pędzel do pudru, duży i milusi puchacz. Włosie jest sztuczne, delikatne i sprężyste. Myje się go bardzo dobrze natomiast suszenie to już mała wieczność... Mogę go porównać do pędzla Hakuro h55
Od Hakuro nasz białasek różni się znacznie. Po pierwsze ma mniej włosia a więc jest mniej zbity. Co prawda nie 'wprasujemy' pudru w podkład a delikatnie omieciemy nim twarz. Dzięki swojemu kształtowi lekkiego jajeczka spokojnie nada się do nakładania różu pozostawiając mgiełkę koloru. Sam pędzel jest lżejszy od tego z Hakuro, a jego rączka nieco dłuższa. Pozwólcie, że pominę oczywistości typu kolor :D A teraz coś co zmroziło mi krew w żyłach czyli ich aktualna cena w Rossmannie. Za puchaty pędzel damy ok. 24zł, w porównaniu ja zapłaciłam coś ok 10zł.

Drugi w kolejności będzie, jak to ładnie opisują, pędzel do zadań specjalnych :D Ja tu widzę klasyczny duofiber i tyle. Nadaje się do nakładania mocno napigmentowanych róży czy też tych w kremowej postaci. Błyskawicznie się domywa i szybko schnie. Posiada syntetyczne włosie o dwóch długościach. Praca z nim jest dość przyjemna no i dzięki niemu mogę używać niektórych szaleńczych kolorów nie uzyskując efektu clowna na polikach. Raz sprawdzałam go w roli pędzla do aplikacji podkładu. Jako, że raz to pewnie domyślacie się, iż ten sposób mi nie przypadł bardzo do gustu. Krycie jest słabe a ponad to uważam, że pędzel ma za małą powierzchnię i się namachamy zanim pokryjemy całą facjatę.

Ostatnim jest pędzel do kresek. Hm. Do jakich kresek ja przepraszam? Jak ktoś lubi grube krechy to proszę bardzo ale jaskółki to sobie nim nie zrobimy. Nadaje się za to do rozcierania kreski, uzupełniania brwi, a ja uwielbiam używać go do nakładania szminki czy innych produktów do ust.

Żaden z pędzli podczas ponad półrocznego użytkowania nie zgubił ani włoska, nie stracił formy ani jakość jego włosia nie uległa zmianie. Jestem zadowolona, zwłaszcza, iż na komplet tych trzech gagatków wydałam ok. 25zł. Taka cena obecnie widnieje na pędzlu do pudru w Rossmanie. Wiem, iż takim sposobem jest on powszechnie dostępny ale polecam rozejrzeć się po drogeriach internetowych gdzie cena ta oscyluje w granicach 15zł.

A tak na koniec krótka dywagacja. :)
Wiecie co mnie bawi? Kiedy pokazałam komuś mojego puchacza na początku było: wow ale milutki. Później pochwaliłam się, że zapłaciłam niecałe 10zł i wiecie co? Nagle przestał być już tak atrakcyjny dla owej osoby 'aa że się rozwali, że są lepsze, że to tania chińszczyzna'. Czy na prawdę zaczynamy mieć społeczeństwo w którym cena musi udowodnić funkcjonalność danego przedmiotu? No i przecież większość rzeczy jest produkowanych w Chinach a tu są im tylko narzucane europejskie ceny ;)

Dajcie znać czy ktoś już miał styczność z tymi pędzlami:)

4 komentarze:

  1. Nie widziałam ich nigdzie (u mnie w hebe nie ma ich a "oszołoma" mam bardzo daleko), wyglądają ciekawie. Ten najmniejszy nie znalazł by u mnie zastosowania ale dwa puchacze na pewno.Cyrkonia rzeczywiście wygląda "czarująco"

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja duo-fiberem nakładam podkład na twarz, ale ja mam duży, Glambrush :) Pędzelek do kresek mam, czasem używam go do malowania dolnej powieki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz widzę te pędzle.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz słyszę o tych pędzlach, moje ulubieńce to Hakuro i GlamBrush :)
    majasikoraworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz ucieszy mnie jak dziecko kinder niespodzianka, więc z góry dziękuję;)