8/28/2015

Evree, Magic Rose, Upiększający olejek do twarzy i szyi

Pytanie za 100 punktów jak zacząć posta...
A może zacznę od tego, co producent nam oferuje, a potem się do czegoś przyczepię? :D
A więc idzie to tak:
Dlaczego należy stosować olejek różany?
Posiada wyjątkowe właściwości łagodzenia podrażnień skóry, niweluje przebarwienia, zmniejsza widoczność "pajączków" oraz uszczelnia rozszerzone naczynia krwionośne. Pobudza produkcję kolagenu, działa przeciwzmarszczkowo, balansująco i poprawia koloryt skóry. Już od pierwszego zastosowania Twoja skóra będzie zrównoważona, wygładzona i bardziej jędrna.

Szał na to 'cudo' powoli mija. Ja się jeszcze zdążyłam załapać na falę achów i ochów nad tym produktem, która rozchodziła się po blogach i kanałach YT.
Chyba każda z nas chce pielęgnować swoją skórę w możliwie najnaturalniejszy sposób. Tu otrzymujemy zapewnienie o braku parabenów, silikonów, parafiny, olejów mineralnych. Więc początek piękny. Dodatkowo dostajemy kompleks witamin A, B i C.

Moja skóra z suchej przekształciła się w mieszaną jakiś rok temu. Na opakowaniu widnieje napis: do skóry mieszanej. To myślę: będzie git, biorę!
Dodatkowo czytam: reguluje wydzielanie sebum, redukuje przebarwienia (a tych powstało od groma ostatnio u mnie), wspomaga produkcję kolagenu. Można stosować na dzień i na noc. Pod makijaż. Jako dodatek do kremu. Na noc. Do podkładu. No zawsze i wszędzie niemalże!
APLIKACJA: pipetka do nabierania olejku spisuje się bardzo dobrze. Nakładałam jakieś 4-5 kropli na całą twarz wmasowując produkt. Do pół godziny należy uważać by nie wytrzeć tego w np. poduszkę....
CENA: w regularnej sprzedaży znajdziemy olejek w cenie ok. 30zł za 30ml. Ma on datę przydatności  6 miesięcy od momentu otwarcia.
DZIAŁANIE: stosowałam, i wcierałam, i masowałam. Pierwszy tydzień przyniósł dość miłe dla oka rezultaty bo stany zapalne na buzi się wyciszyły, zmniejszyła się ich ilość. Po tygodniu doczytałam, że olejek należy nakładać na wilgotną buzię i tak też poczyniłam. Kolejne dwa tygodnie stosowania już nic tak dobrego nie przyniosły. Olejek po miesiącu poszedł w kąt, bo moja skóra zaczęła się niemiłosiernie przesuszać i schodzić płatami... Zmieniłam jeszcze na ostatnie kilka dni krem na dzień w ramach eksperymentu, ale to nic nie zmieniło. Koniec końców olejek powędrował do osoby ze skórą tłustą i tam sprawuje się dobrze, nie robiąc nikomu krzywdy.
OPAKOWANIE: ładna, szklana buteleczka z szklaną pipetką. Nie narzekam ponieważ podróżowałam z tym opakowaniem i nic się nie wylało. Sama buteleczka opakowana jest jeszcze kartonikiem, na którym umieszczono informacje na temat możliwości zastosowań olejku (nawet instruktarz masażu twarzy znajdziemy) i oczekiwanych rezultatów. Cała szata graficzna przyjemna dla oka.
WYDAJNOŚĆ: wszystko zależy ile będziemy aplikować i jak często. Z opisu od producenta wynika, ze olejek możemy używać dwa razy dziennie i więcej. Nawet jest on zalecany do demakijażu twarzy lub jako baza pod niego! Ja używałam na noc olejku oraz dodawałam go do kremu na dzień a zużycie nie sięgnęło połowy (co widać na zdjęciu).
ZAPACH: jak to olejek różany:P Ale lekki i nieduszący.

Największa wada?
Przesuszyło moją skórę dlatego jeżeli ktoś posiada skórę inną niż tłustą, to dwa razy zastanowiłabym się nad zakupem.
Zdecydowana zaleta?
Łagodzi stany zapalne i po miesiącu stosowania mogę stwierdzić, że delikatnie sprawia, iż zaczerwienienia stają się mniej widoczne.
Podsumowanie.
Ten produkt pielęgnacyjny był dla mnie potwierdzeniem, że moja skóra nie polubiła się z olejkami. Ani ona, ani moje włosy nie lubią jakichkolwiek olejków więc przygodę z tego typu specyfikami póki co chcę zakończyć. Trochę żałuję, że olejek tak przesuszył skórę mojej twarzy bo ciężko mi było przywrócić równowagę w kwestii nawilżenia. Całkiem nieźle sobie radził z przebarwieniami a ilość 'niespodzianek' na buzi zmalała. Wierzę, że olejek sprawdzi się dobrze u osób ze skórą tłustą bo sama widziałam jak dobrze nadaje się przy tego typu skórze (o dziwo) jako baza pod makijaż.

1 komentarz:

  1. Kurcze, ja też mam skórę mieszaną i chciałam sama kiedyś go wypróbować...ale po tym, co tu opisałaś...chyba się na razie wstrzymam...zreszta przypominam sobie, że Maxineczka też na poczatku była zachwycona, a po jakimś czasie tak samo go odstawiła :/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz ucieszy mnie jak dziecko kinder niespodzianka, więc z góry dziękuję;)