5/04/2015

Czy będzie 'BOOM!'?

Przede mną leży stos produktów a ja nadal nie mam weny ani pomyślunku od którego zacząć...
Chyba rażące opakowanie sprawdziło się i spełniło zadanie marketingowców:) Zaczynam więc od czegoś co 'krzyczy' do mnie kolorem z pojemnika na tusze. :)
Firma Wibo tak całkiem niedawno wypuściła nowy tusz 'BOOM BOOM Mascara'.

APLIKACJA: mamy tu do dyspozycji silikonową szczoteczkę, na moje nieszczęście dość grubą. Chyba jeszcze mi się nie zdarzyło by pomalować się tak by górna powieka była nietknięta tuszem :/ Poza tym szczoteczka ma drobne silikonowe ząbki o różnych długościach. Myślę, iż miało to za zadanie ułatwić np. malowanie dolnych, krótszych rzęs. Pomysł niby dobry ale w praktyce jest już gorzej. By ładnie rozdzielić rzęsy musimy się sporo namachać.
CENA: ok. 13zł
EFEKT/FORMUŁA: efekty możemy obserwować na zdjęciu poniżej. Rzęsy będą pogrubione jeżeli będziemy się umiejętnie posługiwać szczoteczką lecz nie jest ona na tyle precyzyjna by idealnie je rozdzielić:/. Odnośnie formuły... Na początku kiedy tusz jest świeży to pomalujemy każda rzęskę.  Niestety po ok. miesiącu konsystencja stała się gęsta i zdecydowanie łatwiej było o grudki.  Ponad to rzęsy są sztywne i mam wrażenie jakby... obciążone?...

TRWAŁOŚĆ: jedno pozostało niezmienne wraz z upływem czasu. Tusz jak się osypywał tuż po otwarciu tak i przy końcu jego żywota. Po 3 godzinach już czułam drobne ziarenka zastygłego, czarnego kosmetyku pod okiem. Przetarłam ( bo cóż innego mi pozostało;)) i chodziłam tak do wieczora, lecz wtedy ubytki są już widoczne na rzęsach.

Dlaczego kupiłam?
Silikonowa szczoteczka chyba wydała mi się wystarczającym wabikiem. Dodatkowo miałam okazję nabyć go w jednej z super promocji więc czemu nie spróbować?
Największa wada?
Osypywanie się oraz nieprzyjemne uczucie sztywnych rzęs i kłujących kiedy się je dotknie.
Wyjątkowa zaleta?
Nie znalazłam nic co by kazało mi ponownie wrócić do tego tuszu.
Podsumowanie.
Pomimo, iż sobie ponarzekałam na ten produkt to i tak nie wydaje mi się on taką wielką tragedią (o ironio...). Nie mogę narzekać, że zasycha szybko ani na to, że nie idzie nim pomalować rzęs. Owszem, nowa szczoteczka wymaga niemal jubilerskiej wprawy (więc kiedy się śpieszę to sięgam po coś innego) a jego osypywanie się wprowadza mnie w stan irytacji bo jakoś średnio lubię być pandą. Kosztował mnie coś koło 7zł. Więcej nie powrócę do niego ale też nie płaczę, że miałam okazję go używać. :) Ot taki sobie średniaczek w ogólnej ocenie 3/5. Moja nota bierze się stąd, że już próbowałam tuszy za 30zł i więcej, które nawet się nie umywały do tego z Wibo.


7 komentarzy:

  1. Sama nigdy bym tego tuszu nie kupiła, ale trafił mi się w lutowym Joybox'ie, więc użyłam raz i wydałam, bo to koszmarny bubel :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Opinii na temat tego tuszu jest sporo - są bardzo podzielone. Jakoś nie do końca podoba mi się efekt na Twoich rzęsach a osypywanie dodatkowo mnie zniechęca do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja kupiłam i jestem zadowolona akurat :) tak mi zagęszcza rzęsy, że nawet nie wiedziałam że tyle mam :) też mi się nie sklejają i nie ciapie, ani się nie osypuje :p nie mam pojęcia od czego to zależy, może się popsuje z czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak coś czułam że ten tusz to bubelek, niestety nie podoba mi się efekt jaki tworzy na rzęsach, u mnie byłby to jeszcze gorszy efekt :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam tego tuszu... kolor oczek piękny!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. No niby ok, ale gdyby tak szybko nie fundował grudek i nie sklejałby rzęs.

    PS. zazdroszczę Ci tak długich rzęs !! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie szczoteczki, ale tusz jakoś mnie nie przekonuje do zakupu...:-) Zdecydowanie bardziej lubię lakiery do paznokci tej marki..

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz ucieszy mnie jak dziecko kinder niespodzianka, więc z góry dziękuję;)